Yosemite zwiedzanie  – co zobaczyć w jeden dzień?

Yosemite to jeden z najpiękniejszych parków narodowych w USA. Znajduje się w Kalifornii, w sercu gór Sierra Nevada. Rocznie odwiedzany jest przez cztery miliony turystów – nie bez powodu. Yosemite wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Czy warto tam pojechać? Zdecydowanie tak, zwłaszcza gdy jesteście w Kalifornii po raz pierwszy.

Najpiękniejszy roadtrip po Kalifornii część 2

Dzień 4 i 5 – Mammoth Lakes – June Lake – Mono Lake

Była pierwsza w nocy, gdy dojechaliśmy na kamping w June Lake. 4 stopnie Celsjusza na zewnątrz zmusiły nas do szybkiego wskoczenie w czapki, szaliki i długie spodnie. Przy świetle latarek, najciszej jak się dało rozbiliśmy namioty.

Roadtrip po Kalifornii – najpięknieszy road trip część 1

Roadtrip po Kalifornii, a w zasadzie jej północnej części to moja ulubiona wyprawa. Według mnie najpiękniejsza, najbardziej zapierająca dech w piersiach, najbardziej chwytająca za serce. Do tej pory pisałam o roadtripie na zachodnim wybrzeżu, z miejscami które każda szanująca się osoba powinna zobaczyć w USA, czyli Grand Canyon, Antelope Canyon, czy Las Vegas. Teraz zabieram Was na wyprawę zgoła inną. Będzie pięknie, obiecuję.

Roadtrip po zachodnich Stanach cz.2 – relacja

Oto druga część relacji z roadtripa po zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Tym razem w planie był Zion National Park, Antelope Canyon, Lake Powell, Horseshoe Bend, Grand Canyon i Monument Valley. Ciekawi jak pogoda dała nam w kość? Czytajcie dalej!

Road trip po zachodnich Stanach cz.1- relacja

7 dni, 2143 mil czyli 3448 kilometrów, 4 stany, 5 parków narodowych – tak wyglądał nasz road trip po zachodnich stanach USA. Jechaliśmy przez Yosemite – Mono Lake – Zion National Park – Lake Powell, Antelope Canyon, Horseshoe Bend – Monument Valley – Wielki Kanion – San Francisco Bay Area. Większość czasu spaliśmy pod namiotem, bo to najtańsza forma noclegu w USA. Średnio dziennie w samochodzie spędzaliśmy około 6 godzin. Jak było? Wsiadajcie na przednie siedzenie. Jedziemy!

Kalifornia zimą cz.2 – centralne i południowe wybrzeże

A jeżeli mamy ochotę na trochę lata to wystarczy, że pojedziemy na południe od Doliny Krzemowej. Już w Pismo Beach panuje klimat południowej Kalifornii, a to tylko cztery godziny drogi. Więc gdy stęsknimy się za słońcem, bo w złotym stanie też bywa zimno, musimy tylko zatankować samochód.

South Lake Tahoe – Kalifornia zimą cz.1

I zimę w Kalifornii znajdziemy. Od listopada do kwietnia, a w tym roku może nawet do czerwca, obowiązują dwie pory roku jednocześnie: zima i lato. Po pierwszą wystarczy pojechać cztery godziny drogi na wschód od Doliny Krzemowej do South Lake Tahoe lub Yosemite, a po drugą pięć godzin na południe do Pismo Beach. W Kalifornii jest na bogato, więc śnieżna pora roku obowiązuje z zaspami, zamieciami i mrozem.

Sierra Nevada i Mono Lake, czyli Kalifornia po drugiej stronie Yosemite

Ognisko na kampingu Grand Lake Marina w okolicy Mono Lake strzela iskrami, atramentowe niebo skrzy się gwiazdami, a miękki koc otula nasze plecy. Milczymy. Kilka godzin wcześniej razem z Szymonem i znajomymi jedziemy autostradą 120 wyjeżdżającą z Yosemite Valley i prowadzącą przez dwie części masywu górskiego Sierra Nevada: zachodnią i wschodnią. Droga pnie się w górę, wznosi nas ponad horyzont.

Yosemite. Zachwyćmy się!

Zegar samochodowy wskazuje północ. Szymon, ja i para znajomych jesteśmy gdzieś w środku lasu, jedziemy drogą numer 140 prowadzącą do parku narodowego Yosemite (wym. yo-sem-it-tee). Jest głucho i cicho. Zasięgu w komórce brak. Dojeżdżamy przed zajazd Yosemite Cedar Lodge. Parking pełny. W powietrzu czuć suche podszycie iglastego lasu.

Boże Narodzenie w Kalifornii – Dolina Krzemowa

Amerykanie bawią się z przytupem. Na Halloween wiele domów zost w pajęczyny, duchy i dynie. Na Boże Narodzenie w Kalifornii domy pokrywają się milionami kolorowych światełek.

Monument Valley w jeden dzień – zwiedzanie Dzikiego Zachodu jak z filmu

Westerny. Słońce topi się w horyzoncie malując na czerwono wystające skały gdzieś na Dzikim Zachodzie. To być może pierwsze, co przychodzi nam do głowy, gdy myślimy o scenie z takich filmów. Klasyczny obrazek chcieliśmy zobaczyć osobiście i wchłonąć go do mózgu. Dlatego podczas naszej objazdówki po zachodnio-południowych stanach zahaczamy o Monument Valley (przeczytaj o Wielkim Kanionie w jeden dzień). Nazwa może nie brzmi znajomo, ale na pewno widzieliście ją milion razy w westernach z Johnem Waynem lub gdy oglądaliście kreskówkę o Lucky Luke’u.

Wielki Kanion w jeden dzień – co zobaczyć?

Na południowym wjeździe do Wielkiego Kanionu witały nas cykady, głód i czterdziestostopniowy upał.  Byliśmy już zmęczeni po ponad tygodniowej tułaczce od parku narodowego do parku narodowego. Licznik wyświetlał, że to już 2,5 tys. mil odkąd wyruszyliśmy z domu. Wielki Kanion był ostatnim punktem na naszym roadtripie Yosemite-Zion-Antelope-Horseshoe Bend-Monument Valley. Więcej o roadtripie pod tym linkiem. Jesteśmy tam tylko 24 godziny. Więc jak

Co zobaczyć w Las Vegas? Relacja

Do Las Vegas w stanie Nevada, znanym jako światowa stolica rozrywki, o którym pisałam w poprzednim poście: Blichtr Las Vegas, wybraliśmy się na cztery dni. Co zobaczyć w Las Vegas? Przede wszystkim Strip, kasyna, Fremont Street. Przed Wami krótka relacja z naszego wypadu. Koszty i podsumowanie na końcu notki.

Blichtr Las Vegas, czyli o kasynach i neonach

W czerwonej karoserii obijają się kolorowe światła neonów. Z Szymonem wjeżdżamy na Strip (Las Vegas Boulevard), czyli główną aleję w Las Vegas, a ja zamieram od przepychu. Neony, koks, lasery – tak w skrócie możemy podsumować Las Vegas. Miasto nie ma bogatej historii, ponieważ zostało założone tylko sto lat temu, w 1905 roku. Brak historii rekompensuje rozrywka na najwyższym światowym poziomie. 

Las Vegas skuteczne porady na lepsze zwiedzanie miasta

Las Vegas może nas przytłoczyć ilością neonów na ulicy. Przed Wami skuteczne porady na lepsze zwiedzanie miasta, a przede wszystkim jak nie dać się zwariować w światowej stolicy rozrywki:

Pustynia Mojave – w drodze do Las Vegas

Szymon siedzi za kierownicą, gdy pędzimy naszą czerwoną strzałą po autostradzie numer 58 w zachodniej części Kalifornii. Jest marzec, wiosna w pełni. Łagodne pagórki oblane są soczystą zielenią, a wśród traw kołyszą się kolorowe polne kwiaty. Duża zmiana po miesiącach oglądania spalonych pól. Pustynia Mojave przed nami.

Dolina Śmierci, czy na pewno taka śmiertelna?

Jedziemy szeroką czteropasmówką przez pustynię otaczającą Las Vegas. Naszym celem jest Dolina Śmierci, więc kierujemy się drogą stanową numer 160. Zza gór wypływają kłęby czarnych chmur. Nie taki był plan. Na pogodę nic nie poradzisz. Skazani na łaskę i niełaskę żywiołów jedziemy! Pięć minut później jesteśmy już pod - a w zasadzie w środku - czarnej chmury. Temperatura spada o piętnaście stopni Celsjusza. Pompa deszczu wylewa się na nasz samochód. Wycieraczki nie nadążają odgarniać wody. Silnik od kilku minut wyje na najwyższych obrotach chcąc wyrwać się spod maski.

Wzdłuż wybrzeża Kalifornii (Big Sur)

Natura nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. W tamtym roku przełomowy był El Teide na Teneryfie, o którym pisałam wcześniej, w tym roku to droga Highway 1 prowadząca wzdłuż wybrzeża Kalifornii do Big Sur.

Inny wymiar Kalifornii

Po trzech tygodniach sortowania, wyrzucania i pakowania w końcu dotarliśmy na kalifornijską ziemię. Tutaj niestety nie było końca formalności, więc przez pierwsze dwa tygodnie nie mieliśmy za bardzo okazji, aby cokolwiek zobaczyć. Ale przy odrobinie wolnego czasu udało nam się odwiedzić kilka miejsc. Oto Kalifornia!