Najpiękniejszy roadtrip po Kalifornii część 2

sobota, 09.09.2017

Dzień 4 i 5 – Mammoth Lakes – June Lake – Mono Lake

Była pierwsza w nocy, gdy dojechaliśmy na kamping w June Lake. 4 stopnie Celsjusza na zewnątrz zmusiły nas do szybkiego wskoczenie w czapki, szaliki i długie spodnie. Przy świetle latarek, najciszej jak się dało rozbiliśmy namioty.

Rano obudził mnie pot spływający po skroni. Natychmiast ubrałam się w co bądź i wyskoczyłam z namiotu. Zmrużyłam oczy. Przez krótką chwilę widziałam tylko ciemność. Intensywny błękit nieba i ostre poranne słońce oślepiały.

Kamping znajdował się w małej dolince przy Convict Lake, jednym z 5 jezior przy June Lake Loop. Wokół mnie rosły tylko pojedyncze sztuki sosen. Spaliśmy pośrodku kęp traw sięgających mi do ramion. Cienia ani krzty, więc postanowiliśmy zjeść śniadanie nad jeziorem.

Była 7 rano. Convict Lake i jego gładką taflę dzieliliśmy z małymi wiewiórkami chimpunk, tymi z kreskówki Chip and Dale’a. Małe gryzonie ze szczególnym zainteresowaniem oglądały nasz kosz z jedzeniem. Jedna z nich weszła do kosza, dogrzebała się do paczki otwartej paczki nachos, odchyliła celofan, chwyciła czipsa w łapki i uciekła ze zdobyczą w trawę. Spryciula.

Convict Lake

Podczas tego typu wypraw zawsze warto poszukać „picnic area”. Są to zorganizowane miejsca piknikowe z przygotowanym miejscem na grilla lub ognisko oraz ławką.

Po szalonym dniu jazdy postanowiliśmy przez dwa dni wrzucić na luz. Zaglądnęliśmy do kurortu narciarskiego Mammoth Lakes, podjechaliśmy na zachód słońca nad Mono Lake, oraz kąpaliśmy się w gorących źródłach koło Bridgeport.

Oh Ridge Sierra Nevada

Dzień 6, 7 i 8 – Lassen Volcanic Park

Tym roadtripem chcieliśmy pokazać naszym przyjaciołom inną Kalifornię. Czyli nie palmy i ocean, ale góry, wulkany, pustynie i krystalicznie czyste jeziora. Wobec czego na gwoździa programu wybraliśmy park narodowy Lassen Volcanic, który znajduje się trzy godziny na północ od Lake Tahoe.

Wyjechaliśmy przed 6 rano, aby zdążyć zająć sobie miejsce na kampingu Manzanita, który działał na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy. W samochodzie kompania szybciutko odpłynęła, więc miałam okazję zmierzyć się z pięknem Kalifornii sam na sam.Lassen Volcanic Park

Do Lassen Volcanic Park jedzie się przez miejsca zapomniane przez Pana Boga. Miejscowości z kilkoma domami na krzyż, ulokowane są gdzieś między wysokimi trawami, a łagodnymi pagórkami pokrytymi sosnowymi lasami i upstrzone oczkami wodnymi lub jeziorami w dolinkach. Spokój na zewnątrz, cisza wewnątrz. Samochody z naprzeciwka mijały nas raz na czas. Sebastian co kilka minut podnosił oko i kontrolował przebieg trasy.

Dziewiczy wygląd Lassen Volcanic Park z małą ilością poszycia zawdzięcza wybuchowi wulkanu z 1917 roku. Ziemia zaczyna się od nowa. Igły sosen są koloru soczyściezielonego. Wielkie głazy, wyplute z wnętrza ziemi wiek temu, przyozdabiają las. Na ziemi leży pył, wzniecają się z każdym człowieczym krokiem. Sosnowy las ciągnie się przez kilometry, na poboczach powbijane są wysokie tyczki pomagające pługom znaleźć drogę w zimie. Nie ma domów, nie ma restauracji, ani barów. Jest tylko droga przecinająca las na pół.

Tuż obok kampingu Manzanita znajdowało się jezioro o tej samej nazwie. Można przejść się wzdłuż jego brzegu na malowniczy spacer lub wypożyczyć kajak lub rowerek wodny. Nam udało się wyciągnąć dmuchany materac z namiotu i na jego pokładzie opłynęliśmy całe jezioro.

Manzanita Lake - Lassen Volcanic Park

Było gorąco, bo w sierpniu wypadał środek kalifornijskiej suszy.  Podczas spaceru na ścieżce buszowały małe wiewiórki i świerszcze. Czasami spotykaliśmy wielkiego żuka, którego czarny pancerz mienił się na niebiesko. Wiatr przelatywał przez korony drzew, lekko szumiąc, w licznych jeziorach skrzyło się mocne kalifornijskie słońce, a wokół nas była tylko cisza i zapach suchego runa.

W parku działa NASA. Brak zanieczyszczenia świetlnego czyni to miejsce idealnym lokalizacją na obserwację nieba nocą. Organizowane są prelekcje dla dzieci, podczas których będą oglądać niebo nocą. Nawet bez towarzystwa przewodników, warto wziąć lornetkę czy teleskop i udać się na oglądanie gwiazdozbiorów i planet.Lassen Volcanic Park nocą

Jak przez wszystkie parki narodowe, które do tej pory zobaczyłam, największe atrakcje parku dostępne są z samochodu. Jadąc drogą 180 nie przeoczymy żadnej z nich. Kilka z nich to:

Devastated Area to obszar, na który wulkan wypluł ze swojego osierdzia gigantyczne głazy. Armagedon? Dokładnie.

Cold Boilding Lake to jezioro, które bąbelkuje gazem z wnętrza ziemi. Nie można się w nim kąpać. Na miejsce prowadzi krótki szlak. Pamiętajcie, żeby dużo pić po drodze. Jest sucho.

Bumpass Hell, największa atrakcja parku, to aktywny obszar geotermalny. Na miejsce prowadzi łagodny szlak, spacer zajmuje około godziny. Gdy Wasze oczy zostaną zaatakowane bielą skał, a do nosa dojdzie Was zapach zgniłych jaj to znaczy, że jesteście blisko. Na miejscu spacerujecie po drewnianych podestach wśród błota z wnętrza ziemi. Widać siarkę, gorącą parę wodną unoszącą się z wyziewów Ziemi. Kolory są nienaturalne, ostre, widać, że to nienaturalne miejsce i trzeba być ostrożnym. Bulgoczące błoto  jest bardzo gorące, więc pod żadnym pozorem nie wolno go dotykać.

Helen Lake – w Helen Lake możecie się wykąpać, ale woda jest bardzo zimna, bo to stopiony śnieg. Oprócz Helen Lake w okolicy znajduje się równie piękne jezioro Emerald. Warto zatrzymać się na chwilę, zanurzyć duży palec w lodowatej wodzie. Szmaragdowy kolor wody na długo pozostanie w Waszej pamięci.

Helen Lake - Lassen Volcanic Park

W Lassen Volcanic Park kamping Manzanita ma swojej ofercie ma toalety, prysznice, pralnię i mały sklepik. Więc będąc na pustkowiu nie zginiemy!

Na każdym miejscu na kampingu obowiązkowo stały niedźwiedzioodporne metalowe skrzynie, do których pakuje się wszystko. Bez wyjątku.

Każdy kto nie zamknął w nich całego swojego dobytku, mógł liczyć na mandat od rangera. Tłumaczenia w stylu: „Ale ja odszedłem tylko na 5 minut” nie liczyły się. Ranger zawsze czeka kilka minut zanim wlepi mandat. Gdy spóźnialski w końcu się pojawi, ranger odpowiada „Ale ja czekam na pana od 10”. Sprawa wyglądała podobnie w przypadku zostawiania rozpalonego ogniska bez opieki.

W Helen Lake zakończył się nasz roadtrip. Drogą numer 5 wracaliśmy nad zatokę.

Jeżeli będziecie chcieli to napiszę dokładniejszą notkę na ten temat Lassen Volcanic Park.

Podsumowanie

  1. To był jeden z najpiękniejszych roadtripów jakie mieliśmy. Warto spędzić kilka dni w jednym miejscu, aby się nim nacieszyć i lepiej poznać.
  2. Sklepy w parkach narodowych są ekstremalnie drogie. Są dobrze zaopatrzone, ale np. nie znajdziemy w nich świeżego mięsa. Czasami opłaca się wyjechać z parku narodowego do najbliższej miejscowości i zrobić duże zakupy niż zaopatrzyć się nie tak jakbyśmy chcieli na miejscu.
  3. Przestrzegamy zasad ustalonych przez rangerów, a zwłaszcza dwóch najważniejszych:
  4. jeżeli trzeba, trzymamy cały nasz dobytek w metalowych skrzyniach;
  5. gdy obowiązuje zakaz palenia otwartego ognia, nie rozpalamy grilla z brykietem lub z drewnem. Dlatego dobrą opcją będzie kupienie sobie grilla gazowego;
  6. nie zostawiamy palącego się ogniska. Nawet jak idziemy na 5 minut do łazienki.