Co zobaczyć w Brukseli?

poniedziałek, 20.07.2015

Stolicą Europy jest Paryż. O Brukseli nikt nic nie słyszał. No może oprócz tego, że znajduje się tam Komisja Europejska wraz z panem Tuskiem. I błąd! Bo to kosmopolityczne miasto ma wiele wdzięków do pokazania. Sprawdźcie, co zobaczyć w Brukseli, jaki jest jej charakter.

O Brukseli

Bruksela podoba się albo i nie. Miasto nie ma jednorodnego charakteru, ciężko w nim doszukać się jakiegoś porządku. Sami Brukselczycy nie wiedzą nawet czy ich miasto jest godne polecenia. Pierwsze wrażenie: architektoniczny chaos. Po jednej stronie ulicy stoi piętnastopiętrowy biurowiec, a po drugiej czteropiętrowa dziewiętnastowieczna kamienica. Albo inny misz masz: stara baszta z piętnastego wieku jest zwieńczeniem nowoczesnego, szklanego budynku. Można nabawić się zawrotu głowy, ale jest coś w tym ujmującego, bo nigdy nie wiadomo, co czeka nas za rogiem. Minus jest jeden – problemy z orientacją, bo nie ma żadnego centralnego punktu. Trzeba po prostu dobrze poznać miasto.

ulica Coca-Cola

Brukselczycy

Charakter miasta tworzą głównie jego mieszkańcy. W Brukseli architektura odzwierciedla ludzi. Mieszanka wybuchowa, która współgra ze sobą. Takiej ilości kolorów żyjących ze sobą w harmonii nie doświadczyliśmy w żadnym innym mieście. Tutaj każdy jest skądś, więc jako turyści nie czuliśmy się obco, tylko jak Brukselczycy. W mieście panuje zasada bez pośpiechu. Spokojne tempo życia unosi się w powietrzu. W słoneczne dni mieszkańcy wylęgają do parków, zasiadają na kocykach i relaksują się przy szklance piwa lub wina. Na ulicy nikt nie pędzi w dzikim biegu po lepsze jutro.

Grande Place panowie

Język

Nie wiem, czy porównywanie Brukseli do Paryża jest trafne, bo to dwa zgoła inne miasta. W tym przypadku wspólnym mianownikiem niech będzie język francuski. W tekście o Karaibach wspominałam, że podczas naszego postoju w Paryżu bariera językowa była nie do przeskoczenia – i to ze strony Paryżan. W Brukseli jest wręcz przeciwnie. Komunikacja w języku Prousta nie była problematyczna, a gdy coś nie wychodziło Brukselczycy z uśmiechem na twarzy poprawiali błędy i podpowiadali brakujące słowa. To zapewne dlatego, że są przyzwyczajeni do osób takich jak ja: trochę kaleczących język, ale starających się dogadać.

kon

W mieście obowiązują dwa oficjalne języki: francuski i holenderski. Każda tablica czy to z nazwą ulicy, czy instytucji widnieje w dwóch wersjach językowych. Dodatkowo nie ma też problemu, aby dogadać się po angielsku – to głównie za sprawą 75 tys. urzędników Komisji Europejskiej. A gdy dołączymy do tego jeszcze rzesze imigrantów z każdego zakątka świata, okaże się, że francuskiego na ulicy prawie nie uświadczymy.

Co zobaczyć w Brukseli?

Bruksela usytuowana jest na wielu wzgórzach, a może raczej pagórkach. Dlatego też nie widziałam zbyt wielu pań (tak, Brukselek – sprawdzałam w słowniku) chodzących w butach na obcasie. Ciężko jest nawet sobie wyobrazić bieganie na szpilkach pod górę. Natomiast trud wchodzenia często wynagradzany jest pięknymi widokami np. zaraz przy Musée des Beaux Arts schodząc w dół schodami ku fontannie (Fontaines au Palais des Congres), albo przed Pałacem Sprawiedliwości (tutaj widok rozciąga się na całą Brukselę). Na szczęście wszystkie najważniejsze atrakcje znajdują się w bliskiej odległości od siebie. Na samo przejście centrum potrzebujemy zaledwie kilku godzin. Bruksela, wbrew początkowemu wyobrażeniu, wcale nie jest duża. Na moje oko centrum może być nawet i mniejsze od Starego Miasta w Krakowie. I proszę bardzo w takim oto małym mieście decyduje się o najważniejszych sprawach dla całej Europy takich jak np. zakrzywienie banana.

ogrod

Grande Place, Manneken Pis

Na początek najlepiej przespacerować się po centrum Brukseli i zobaczyć Grande Place oraz Manneken Pis. Manneken Pis, czyli sikający nagusieńki chłopiec, to symbol miasta – studnia miejska, która powstała w XVII wieku, i z którą związany jest ciekawy zwyczaj. Otóż podczas ważnych uroczystości takich jak różnego rodzaju rocznice czy wizyty znamienitych gości z innych krajów, chłopiec ubierany jest w odpowiedni strój – czy to garnitur, czy mundur, czy strój Szkota. Co więcej, na wyjątkowe okazje chłopiec nie sika jak zazwyczaj wodą tylko… piwem.

O Grande Place nie sposób nie zahaczyć przechadzając się po mieście. Już około 1000 roku handlowano tam licznymi towarami – począwszy od warzyw, a skończywszy na namiotach i wyrobach rzemieślniczych. Niestety w 1685 roku rynek został doszczętnie zniszczony. Jego odbudowa miała miejsce w XIX wieku i od tamtej pory zabudowana pozostała niezmieniona.

Grande Place

Rynek zdobiony jest barokowymi domami cechowymi, w których znajdują się liczne bary i restauracje oraz muzea. Warto wybrać się do Ratusza oraz do Maison de Brasseurs (muzeum piwa). My na Ratusz nie mieliśmy już czasu, ale historii browarnictwa nie mogliśmy sobie odpuścić. Samo muzeum nie było oszałamiające, lecz na sam koniec zostaliśmy poczęstowani świeżo warzonym piwem, podanym w specjalnym szkle.

Wokół Grande Place znajduje się się mnóstwo kolorowych sklepików z pamiątkami, czekoladą, koronkami, oraz piwem. Nie sposób nie wejść do niektórych. Z belgijskich czekoladek wartą polecenia jest firma Leonidas. W każdym sklepie za rozsądną cenę możemy skompletować swoje własne opakowanie pralinek.

ryby

Co zobaczyć w Brukseli? Les Galeries Royales

Niedaleko od Grande Place znajdują się przepiękne galerie – Galeries Royales. Ufundowane przez króla Leopolda II są symbolem blichtru i przepychu. W galeriach nie ma miejsca na tandetę – wszystkie produkty są najwyższej jakości. Przy okazji zakupów możemy przystanąć w jednej z licznych kawiarni i obserwować przechodniów, którzy oglądają wystawy sklepowe. Co ciekawe, to właśnie te galerie są miejscem, gdzie zostały wynalezione pralinki. Przy okazji, właśnie tam można zakupić ekskluzywne czekoladki w jednym z luksusowych sklepów.

Bruksela

Atomium

A gdy będziemy mieli już dość zgiełku miasta i tłumu turystów możemy wybrać się na spacer do Atomium oraz przylegającego do niego parku. Atomium to jedna z najdziwniejszych budowli na świecie – przypomina bowiem wielką cząsteczkę. Została zbudowana z okazji wystawy światowej Expo w Brukseli w 1958 roku. Od tamtej pory Atomium stało się symbolem nie tylko Brukseli, ale całej Belgii. Z góry rozpościera się panorama na całą okolicę. Podobno, gdy jest dobra widoczność można dostrzec nawet Antwerpię.

Atomium

Le Musée des Beaux Arts i pałac królewski

Gdy będziecie mieli ochotę na trochę sztuki to warto zahaczyć o Musée des Beaux Arts. Oprócz bardzo dużej kolekcji malarstwa flamandzkiego, organizowane tam są bardzo często wystawy słynnych malarzy. My mieliśmy opcję oglądać Marca Chagalla, ale wybraliśmy wystawę Fin de Siècle.

cafe

A gdy nie będziecie mieli jeszcze dość ukulturalniania się możecie też wstąpić do MiM (Musée des Instruments de Musique). To muzeum przyciąga swoim pięknym budynkiem z 1899 roku, który jest spełnieniem secesyjnej wizji architektury ze szkła i żelaza. W środku znajdziecie wszystkie instrumenty począwszy od sekcji dętych i smyczkowych, przez bałałajki i rogi alpejskie, kończąc na instrumentach ze wszystkich stron świata. A po muzeach możecie pójść do parku naprzeciwko pałacu królewskiego i na kocu napić się piwa. W sam raz na niedzielny brukselski spacer.

Dzielnica Marolles

A gdy zapragniecie poczuć mniej turystyczny klimat Brukseli to dzielnica Marolles będzie idealnym wyborem. Codziennie odbywają się tam pchle targi. Brukselczycy często chodzą na takie przedsięwzięcia, aby zdobyć ciekawe łupy i przyozdobić nimi swoje domy i mieszkania. Więc jeżeli polujecie na jakiś antyk do swojego domu to będzie to wygraliście. Trzeba jedynie pamiętać, że targi kończą się około godziny 14. Oprócz tego wokół placu du Jeu d Balle macie do wyboru mnóstwo kawiarni, barów i restauracji oferujących każdy rodzaj kuchni od wegetariańskiej na afrykańskiej kończąc. W niektórych odbywają się koncerty na żywo.

Bruksela, co zobaczyć w Brukseli

C’était au temps où Bruxelles bruxellait

Jak śpiewał Jacques Brel, to był czas, gdy Bruksela brukselkowała (w moim wolnym tłumaczeniu). Melanż brukselski albo się lubi, albo nie. Ciężko stwierdzić, czy miasto jest urodziwe. Jednak od razu udziela się tamtejszy luz i od pierwszych momentów czujemy się jak u siebie. Bruksela pozwala nam zwolnić trochę tempo, zasiąść w jednej z wielu brasseries, uciec od problemów dnia codziennego i wypić kieliszek lokalnego piwa. Santé!

Post scriptum

I nie zapomnijcie wpaść na najlepsze frytki w mieście do Maison Antoine!